Rusza wyścig po bilety

June 4th, 2008

Jutro o godzinie 9 rozpoczyna się sprzedaż biletów na 45. Festiwal Piosenki Polskiej. Z pewnością jak co roku ustawi się po nie długa kolejka.

Bilety na pierwszy i trzeci dzień są do kupienia w cenie od 40 do 80 złotych, drugi dzień festiwalu można obejrzeć wydając od 50 do 110 złotych. Wejściówki będzie można kupić w kasie Miejskiego Ośrodka Kultury przy ul. Piastowskiej 14a. Sprzedaż rusza również przez internet. Każdy, kto w czwartek wejdzie na stronę firmy Ticket-online, będzie mógł kupić bilet. W tym roku liczba miejsc na widowni, a tym samym biletów w sprzedaży zmniejszy się o tysiąc z powodu rozbudowanej scenografii, która zajmie dwa skrajne sektory widowni: A i D.

Tegoroczny festiwal startuje 13 czerwca i potrwa 3 dni.

Autor artykułu: PZ

W weekend Polskę zaleje fala upałów

June 4th, 2008

Nie tak dawno tęskniliśmy choćby za odrobiną słońca, tymczasem w nadchodzący week-end na nasze głowy poleje się z nieba żar. Jak ostrzegają meteorolodzy, temperatury dochodzić będą do ok. 30 stopni Celsjusza w cieniu. Oznacza to, że w słońcu może być nawet 40 stopni.

- Dzisiejsza noc może przynieść mieszkańcom Sudetów i Dolnego Śląska burze oraz burze z gradem – alarmuje Małgorzata Tomczuk, synoptyk z centralnego Biura Prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Dodaje, że taka pogoda może się powtórzyć w najbliższych dniach. To skutek połączenia się wyżu znad Bałtyku z niżem z południa Europy.

Wakacyjna pogoda ucieszy zwolenników opalania, ale korzystanie ze słońca w nadmiarze może zaszkodzić. Ministerstwo Zdrowia przestrzega: dzieci, osoby starsze i cierpiące na serce nie powinny wychodzić z domów podczas największych upałów. Jednak zbyt wysokie temperatury powodują nie tylko problemy z samopoczuciem. Upał może sporo kosztować także rolników i hodowców. %07- Najgorzej zniosą go zboża jare, czyli jęczmień, owies i pszenica – martwi się Jadwiga Skarżyńska, właścicielka gospodarstwa rolnego na Mazurach. Jej zdaniem spiekota odbije się też negatywnie na zbiorach buraków, marchwi i ogórków, a drzewa owocowe będą bardziej podatne na choroby.

- Upały i susza dla gospodarki mają olbrzymie znaczenie. W minionych latach mogliśmy się ratować importem produktów spożywczych z innych krajów. W tym nie możemy. Na całym świecie ceny żywności są rekordowo wysokie, więc import się nie opłaci – przewiduje Marek Zuber z firmy doradczej Dexus Partners.


Jak się chronić?

Dzieci i osoby starsze powinny pozostać w domach w godz. 11-15, bo wtedy słońce praży najsilniej.

Trzeba pić jak najwięcej chłodnej, ale nie zimnej wody, niegazowanej, wysokozmineralizowanej.

Osoby o jasnej karnacji, wychodząc na dwór, powinny posmarować twarz i odsłonięte części ciała kremem lub olejkiem z filtrem o numerze co najmniej 15.

Dzieci powinny mieć obowiązkowo czapeczki na głowach, a maluchy w wózkach należy osłonić od słońca parasolką.

Autor artykułu: Amelia Panuszko

Kłopoty z kredytami ma milion Polaków

June 3rd, 2008

Agata Wiśniewska wymarzone mieszkanie w Warszawie kupiła dwa lata temu. W całości na kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich. Na urządzenie poszły jej wszystkie oszczędności i cały dostępny limit na kartach kredytowych, zaciągnęła także kredyt ratalny.

- Myślałam, że szczęście będzie trwało wiecznie. Niestety, musiałam zmienić pracę i zarabiam dużo mniej niż poprzednio – opowiada. – Z niepokojem myślę co by się stało, gdyby złoty wobec franka się osłabił i wzrosłaby moja rata kredytu hipotecznego. Już obecnie na obsługę kredytów wydaję 3 tys. zł miesięcznie. Już kilka razy nie zapłaciłam raty kredytu konsumpcyjnego i karty kreduytowej. Moje zadłużenie narasta.

Obecnie 1,2 mln osób zalega z płatnościami rat powyżej 60 dni. Przez rok ich liczba wzrosła o prawie 200 tys. Ogółem wartość niespłaconego przez nich zadłużenia przekracza 6,7 mld zł, o ok. 2 mld zł niż przed rokiem – wynika z raportu Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor i BIK. Biorąc pod uwagę, że w naszym kraju zadłużonych jest 16 mln osób, oznacza to, że 7,7 proc. ma problemy z regulowaniem zobowiązań w terminie. A z tego wniosek, że dorównaliśmy już Wielkiej Brytanii, gdzie tyle samo kredytobiorców nie płaci rat, przegoniliśmy zaś Holandię, Grecję i Słowację gdzie około 4 proc. dłużników nie reguluje zobowiązań. Powoli zbliżamy się do Niemiec gdzie 8,1 proc. kredytobiorców nie oddaje bankom pieniędzy w terminie.

W Niemczech jako główna przyczynę braku wypłacalności klienci podają utratę pracy lub spadek zarobków, niepowodzenie w biznesie. A jak jest u nas? – W Polsce grupa podwyższonego ryzyka dzieli się na dwie kategorie – osoby, które z rozmysłem nie regulują zobowiązań, oraz takie z które nie mogą tego robić przede wszystkim z przyczyn losowych – utraty pracy lub spadku dochodów – mówi Mariusz Hildebrand, prezes InfoMonitora.

W pierwszej kolejności klienci rezygnują ze spłaty kredytów na zakup towarów, usług i papierów wartościowych, czyli przede wszystkim ratalnych i gotówkowych. Obecnie niespłacanych jest już około 10 proc. kredytów ratalnych. W porównaniu z ubiegłym rokiem to wzrost o 2 proc. Średnia wartość zadłużenia wynosi obecnie 5,6 tys. zł. Przez rok wartość średniej zaległości wzrosła o ok. 700 zł. Tylko z hipotecznymi na razie nie ma problemów. – Dla Polaków mieszkanie to najwyższa wartość. Dlatego, pomimo iż kredyty hipoteczne rosną najszybciej (ich wartość w porównaniu z początkiem ubiegłego roku zwiększyła się prawie 50 mld zł i wynosi 130,4 mld zł), to są równocześnie najlepiej spłacane – mówi Krzysztof Markowski, prezes Biura Informacji Kredytowej. – Niespłacanych jest jedynie 1,5 proc. kredytów na mieszkania – dodaje. Obawia się jednak, że i te kredyty zaczną się psuć. Wiele osób kupiło je z myślą o szybkim zysku.Jednak w tym roku ceny stanęły. – Oosoby, które kupiły mieszkania na sprzedaż i nie moga się ich pozbyć z zskiem mogą teraz dolączyć do grona klientów mających problem z obsługą zadłużenia – obawia się Krzysztof Markowski.

- W kolejnych miesiącach problem z niespłacanymi kredytami może narastać. Banki w ostanim roku bardzo rozluźniły politykę kredytową, sięgając po coraz mniej bezpiecznych klientów – np. zatrudnionych tylko na umowę o dzieło – mówi Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl – W efekcie na koniec kwietnia tego roku w porównaniu z początkiem ubiegłego wartość zadłużenia klientów indywidualnych zwiększyła się o niemal 50 proc. i przekroczyła już 230 mld zł – dodaje. Jego zdaniem najbardziej niebezpieczne jest to, ze 70 proc. Polaków deklaruje, że w ogóle nie posiada żadnych oszczędności. Co oznacza, że w razie jakichkolwiek problemów nie będą miały z czego pokryć ewentualnego długu. – Tymczasem osoby, które trafią do BIK na listę zalegających dłużników stają się automatycznie wykluczone społecznie – uważa Michał Macierzyński. – Nie dostaną już kredytu w innym banku, ale także nie kupią np. telefonu komórkowego, bo firmy choćby telekomunikacyjne także sprawdzają czy ich przyszli klienci nie zalegają w innych firmach z płatnościami – wyjaśnia.

Jeśli liczba dłużników gwałtownie zacznie rosnąc oznacza ta także koniec z tanimi i łatwo dostępnymi kredytami. Obecnie większość banków udziela ich na dowód osobisty, bez konieczności dostarczenia dokumentów o zatrudnieniu czy dochodach. Wzrosną tez ceny. Obecnie kredyt konsumpcyjny dostępny jest za 14 – 19 proc. Ale wkrótce stopy te mogą przekroczyć 20 proc. – ostrzegają analitycy.

Autor artykułu: Beata Tomaszkiewicz

Ewa Chełmińska jest najpiękniejszą Opolanką

June 2nd, 2008

85/63/85 – to wymiary nowej Miss Opolszczyzny. Została nią 19-letnia Ewa Chełmińska.

I Vicemiss została Barbara Kaleta, a tytuł II Vicemiss przypadł Annie Sadowskiej. Miss publiczności została Romana Cibis. Takie rozstrzygnięcia zapadły w sobotę w Discoplexie A4 w Pietni, gdzie odbył się Wojewódzki Finał Wyborów Miss Polonia Opolszczyzny.

Ewa Chełmińska pokonała 11 rywalek. Najpiękniejsza Opolanka waży 50 kilo i ma 173 cm wzrostu. Wcześniej zdobyła tytuł Miss Ziemi Kozielskiej. Jest tegoroczną maturzystką i marzy o studiach we Wrocławiu, na kierunku wychowanie przedszkolne.

- Bardzo się cieszę, że udało mi się wygrać, ponieważ zawsze o tym marzyłam – powiedziała nam. – Od najmłodszych lat oglądałam w telewizji wybory Miss Polonia z mamą i siostrą.

Wszystkie kandydatki prezentowały się w strojach z wiosennej kolekcji, kostiumach kąpielowych oraz sukniach wieczorowych. Wcześniej każda przeszła test językowy i kulturowy, którego wyniki znane były jedynie jurorom. Kandydatki już w trakcie imprezy odpowiadały też na pytania jury. I tu już nie było tak łatwo…

Usłyszeliśmy, że marszałkiem i wicemarszałkiem województwa jest pan… Zembaczyński oraz, że pierwszy mecz na Euro 2008 Polska zagra z naszym zachodnim sąsiadem… Austrią.

O tym, która z Opolanek jest najpiękniejsza, decydowało 16-osobowe jury, składające się wyłącznie z mężczyzn. Zasiadali w nim właściciele firm sponsorujących nagrody, politycy, oraz prezes warszawskiego biura Miss Polonia Witold Asminowicz. Organizatorem wyborów był “Rynek Śląski”.

- Nagrodami dla najpiękniejszych były przepustki do dalszych etapów konkursu Miss Polonia. Ewa Chełmińska ma zapewniony start w półfinale, a Barbara Kaleta i Anna Sadowska w ćwierćfinale – powiedziała nam Zofia Kondziela z biura organizatora wyborów.

Autor artykułu: Małgorzata Błońska

Nyska uczelnia z laurami

June 2nd, 2008

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa zajęła drugie miejsce w rankingu “Polski” wśród państwowych szkół wyższych. Trzecia była Państwowa Medyczna Wyższa Szkoła Zawodowa w Opolu.

Szkoły oceniano w czterech kategoriach: uczelnia przyjazna studentom, siła intelektualna szkoły, umiędzynarodowienie oraz baza dydaktyczna i naukowa.

- Na pewno dostaliśmy dobre notowania za współpracę międzynarodową, a także za wytwarzanie atmosfery, która sprzyja studentom – mówi prorektor PWSZ Tomasz Malczyk.

PWSZ z Nysy współpracuje z większością krajów Europy. Studenci i kadra naukowa mają możliwości wyjazdów na praktyki, kursy i wykłady do ponad dwudziestu państw. Skwapliwie korzysta z tego kilkaset osób rocznie. Najczęściej wyjeżdżają do Czech, Niemiec, Hiszpanii, Irlandii, Danii, Bułgarii, Słowenii, Portugalii, Finlandii i Wielkiej Brytanii.

Działa to także w drugą stronę. W nyskich salach wykładowych można spotkać studentów np: z Turcji. Z kolei przyszli konserwatorzy zabytków odbywają praktyki w ukraińskim Łopatynie, gdzie odrestaurowują pod okiem wykładowców tamtejszy zabytkowy kościół. Sprzyja takiej współpracy także Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które nie szczędzi pieniędzy na ten cel. Uczelnia otrzymała wiele grantów unijnych i ma szerokie kontakty w zakresie współpracy z uniwersytetami i szkołami wyższymi w wielu krajach Europy.

Dlaczego jest przyjazna studentom? – Jako jedyni w Polsce dostajemy każdego miesiąca stypendia od gminy. Rokrocznie są tu otwierane nowe kierunki, jest mnóstwo zajęć sportowych, artystycznych, imprez i spotkań organizowanych w ramach akcji “Na Zawsze Młodzi” – mówią studentki kosmetologii.

Nie wszystko im się jednak podoba. – Jest mnóstwo wkuwania, wysoki poziom, kolokwium goni kolokwium, nie spodziewałyśmy się, że będzie tyle nauki.

- Mamy już sporo sukcesów, wysokich lokat zdobytych w różnych rankingach, ale to drugie miejsce w kraju, w tak poważnej rywalizacji, mogę uznać po siedmioletniej działalności szkoły za najbardziej znaczące – podsumowuje rektor prof. Ryszard Knosala.

Nyska PWSZ ma pięć tysięcy studentów, uczących się zarówno w systemie dziennym jak i zaocznym w ramach ok. dwudziestu kierunków. Przed kilkoma dniami szkoła dostała zgodę na uruchomienie kolejnego: jazz i muzyka estradowa.

Autor artykułu: Dorota Kłonowska, Radio Opole

Polscy piłkarze zremisowali 1:1 z Duńczykami

June 2nd, 2008

“Nie liczy się wynik, to sprawa drugorzędna”, “Mamy prawo być zmęczeni, szykujemy formę na mecze mistrzostw” – tymi frazesami karmił nas selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker przed rozpoczęciem wczorajszego meczu z Duńczykami. Holender asekurował się, bo sam nie był do końca pewien, jakie efekty przyniosło dwunastodniowe zgrupowanie w niemieckim Donaueschingen. I pewny swego nie może być nadal, mimo że Polacy we wczorajszym starciu z drużyną, która niedawno zremisowała z Holandią, zaprezentowali się nieźle. Choć do wielkiej formy, która pozwoliłaby urwać punkty Niemcom, brakuje jeszcze sporo. Zwłaszcza w grze obronnej.

Wyjściowy skład Polaków, według sztabu szkoleniowego naszej reprezentacji, miał mniej więcej odpowiadać temu, który wybiegnie w inauguracyjnym spotkaniu Euro z Niemcami (8 czerwca, godz. 20.45). Mniej więcej, bo we wczorajszym meczu z powodu kontuzji na trybunach usiedli Michał Żewłakow i Jakub Błaszczykowski, którzy zazwyczaj mają miejsce w pierwszej jedenastce zespołu Beenhakkera.

Jeśli można mówić o niespodziance, to było nią pojawienie się w pierwszym składzie Tomasza Zahorskiego. Wszyscy spodziewali się raczej, że na początku wybiegnie na murawę powracający do zdrowia Wojciech Łobodziński. Pomocnik Wisły Kraków wszedł na boisko po przerwie.

Zaskoczeniem nie powinna być za to obecność na lewej stronie defensywy Jakuba Wawrzyniaka. Legionista, który dopiero wiosną wywalczył miejsce w składzie wicemistrzów Polski, pod nieobecność Grzegorza Bronowickiego (nie znalazł się w 23-osobowej ekipie zgłoszonej do mistrzostw Europy), w meczach sparingowych grał solidnie. Wczoraj był jednak wyraźnie speszony i został zmieniony po pierwszej połowie (jego miejsce zajął Paweł Golański).

To między innymi Wawrzyniak, do spółki z Jackiem Bąkiem, odpowiada za stratę gola w 27. min. Po strzale Martina Jorgensena Artur Boruc zdołał odbić wprawdzie piłkę, jednak ta trafiła wprost pod nogi zamykającego akcję Martina Vinaagarda.

Na Stadionie Śląskim zrobiło się cicho, bo wszyscy przypomnieli sobie pożegnanie kadry sprzed dwóch lat, kiedy ruszała na podbój mundialu w Niemczech. Wówczas, za kadencji Pawła Janasa, przegraliśmy 1:2 z Kolumbią, a jak się skończyły mistrzostwa świata, to na pewno wszyscy pamiętamy aż za dobrze.

Powtórki z rozrywki jednak nie było. Polacy z minuty na minutę grali coraz lepiej. A gdy zawodziła defensywa, do akcji wkraczał Boruc. Piłkarzy i kibiców do boju podrywał zza linii bocznej Beenhakker. Często unosił ręce, nakazując bardziej zdecydowane ataki.

Trenera posłuchał Ebi Smolarek. W 35. min piłkarz Racingu Santander urwał się na prawej stronie boiska duńskiemu obrońcy, a ten, nie mogąc dogonić Polaka, zatrzymał go nieprzepisowo. Sędzia zarządził rzut karny, do piłki podszedł Maciej Żurawski i w prosty sposób spartolił wysiłek Ebiego. Strzelił anemicznie, po ziemi, i Thomas Sorensen z łatwością złapał piłkę.

Żurawski zrehabilitował się – przynajmniej w pewnym stopniu – siedem minut później. Tym razem to on dogrywał do Smolarka, a ten, będąc na 10. m, wyłożył futbolówkę wbiegającemu Jackowi Krzynówkowi. “Krzynek” zawahał się chwilę i w swoim stylu rąbnął byle jak. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od nogi obrońcy duńskiego i wpadła do siatki.

W meczu z Danią, który zakończył się remisem 1:1, momentami gra podopiecznych Beenhakkera mogła napawać optymizmem. Tylko momentami! Trzeba żyć nadzieją, że eksplozji formy doczekamy się w najbliższą niedzielę. A jak wiadomo: nadzieja umiera ostatnia.

Polska – Dania 1:1 (1:1)

Bramki: Krzynówek 42 – Vingaard 27

Widzów: 40 000

Sędziował: Philippe Kalt (Francja)

Polska: Boruc – Wasilewski, Jop, Bąk, Wawrzyniak (46 Golański) – Zahorski%07(46 Łobodziński), Dudka, Lewandowski, Smolarek (77 Saganowski) – Krzynówek (77 Garguła) – Żurawski (46 Roger). Trener: Leo Beenhakker.

Dania: Sorensen – Jacobsen, Christensen (46 Perez), Kroldrup, Jorgensen – Rommedahl, Retov (64 Kristensen), PoulsenI (78 Augustinussen), Vingaard (69 Kvist) – Nordstrand (46 Rasmussen), Bendtner.(89 Sorensen). Trener: Morten Olsen.

Pomeczowe opinie selekcjonera Leo Beenhakkera notował Rafał Musioł

Jaka była Pana pierwsza refleksja po spotkaniu z Danią?

Jeśli chodzi o wynik, to jesteśmy tak dobrzy, jak… Holandia, bo ona też zremiso-wała z tym rywalem. Ale to oczywiście żart, bo takie przełożenia w futbolu nie działają. Powiedzmy, że byłem umiarkowanie zadowolony. W pierwszej połowę popełnialiśmy zbyt wiele błędów, za łatwo oddawaliśmy piłkę. W drugiej odsłonie było już lepiej. Dłużej trzymaliśmy piłkę, byliśmy w stanie powstrzymywać Duńczyków w środkowej strefie boiska.

A gdyby pokusił się Pan o indywidualne oceny zawodników?

Boruc pokazał, że jest w wysokiej formie, podobnie jak Fabiański, w tyłach mamy silny blok środkowych obrońców z Jopem i Bąkiem, do tego dojdzie Żewłakow. Defensywa jest więc w porządku. Musimy natomiast więcej pracować nad ofensywą, agresywnymi wyjściami do przodu, szyb-szymi podaniami i presją na obrońców rywali. Od jutra właśnie na to będziemy kładli największy nacisk.

Nie wspomniał Pan o Rogerze, który od pewnego czasu jest w centrum uwagi kibiców.

I wreszcie fani zachowali się tak, jak Roger na to zasługuje. Bardzo podobało mi się przy-jęcie zgotowane przez mu przez nich na Stadionie Śląskim. On tego potrzebował. A na boisku znów pokazał, że świetnie funkcjonuje w tej drużynie.

Czy Maciej Żurawski powinien strzelać rzuty karne podczas mistrzostw Europy?

Pytanie, czy zmienimy w przyszłości egzekutora jedenastek jest nie na miejscu, widziałem wielu znakomitych zawodników, którzy też pudłowali. Ważne jest to, ile ten chłopak znaczy dla gry drużyny, z jedenastu metrów każdy się może pomylić.

Czy Michał Żewłakow i Jakub Błaszczykowski na pewno będą w pełni sił na mecz z Niemcami?

Od jutra wracają do normalnych treningów. Lekarze zapewniają, że z ich zdrowiem wszystko jest już OK.

Jak obecnie wypadamy na tle grupowych rywali, których ostatnio Pan obserwował?

Śledząc wyniki innych spotkań towarzyskich, gdzie Chorwaci, Austriacy i Niemcy męczyli się na przykład z Węgrami czy Serbami, widać, że wszyscy są w podobnym punkcie budowania optymalnej formy na pierwszy mecz turnieju. Teraz trzeba trochę zmniej-szyć obciążenia w treningu siłowym i odzyskać świeżość. Mamy wystarczająco dużo czasu, żeby to osiągnąć.

Czy zna Pan już całą jedenastkę, która rozpocznie pierwszy w historii mecz Polski na mistrzostwach Europy?

Skład na grę z Niemcami jest już w mojej głowie od kilkunastu dni, a ich mecz z Serbami, który oglądałem z trybun, tylko to potwierdził. I co więcej, po naradzie z moimi współpracownikami już wiemy, co powinniśmy zrobić, żeby odnieść w nim sukces!

Jest Pan optymistą…

Mam do tego podstawy. Ostatnie dni to był chyba najlepszy okres przygotowawczy w mojej trenerskiej karierze, mieliśmy wszystko, co było nam potrzebne. Sporo czasu zajęło nam wyrównanie dyspozycji fizycznej wszystkich zawodników, którzy na zgrupowa-nie przyjeżdżali przecież w różnej formie. Cel osiągnęliśmy ciężką i intensywną pracą. Teraz musimy wierzyć, że przyniesie to spodziewane efekty.

Autor artykułu: Marcin Chiliński

“Śląsk” świętował u nas wydanie 150. numeru

May 31st, 2008

W auli Uniwersytetu Opolskiego odbyło się spotkanie z twórcami miesięcznika społeczno-kulturalnego “Śląsk”. Zorganizowano je z okazji wydania 150 numeru pisma. Przy tej okazji wręczono honorowe wyróżnienia zasłużonym współpracownikom czasopisma z naszego regionu.

Miesięcznik powołano do życia w 1995 roku w Katowicach. Założyciel i redaktor naczelny Tadeusz Kijonka wspomina, że początkowo “Śląsk” miał fundusze na wydanie tylko trzech numerów. Pismo ukazuje się jednak nieprzerwanie od tamtego czasu, zyskując sobie stałe grono czytelników. Wydawcą jest od samego początku Górnośląskie Towarzystwo Literackie. Pismo stawia na różnorodność: zajmuje się sprawami kulturalnymi, społecznymi, politycznymi, historycznymi i ekonomicznymi, jednocześnie nie brakuje w nim dobrej poezji i prozy. To właśnie ona wyróżnia “Śląsk” na tle innych miesięczników. To na jego łamach swoje pierwsze kroki stawiali znani dziś poeci i prozaicy. – Debiutanci mogą liczyć na honoraria, nieduże, ale najważniejsze, że na jakiekolwiek. To także wyróżnia “Śląsk” na polskim rynku prasowym – mówił Feliks Netz, zastępca redaktora naczelnego.

- My nie boimy się pisać o sprawach kontrowersyjnych, nie jesteśmy od nikogo zależni.

Redakcja czasopisma składa się zaledwie z kilku osób, dla których praca w redakcji jest dodatkowym zajęciem Twórcy “Śląska” opowiadali o kulisach swojej pracy, cotygodniowych spotkaniach w redakcji oraz kontaktach mailowo-telefonicznych. Nie zabrakło żartów i wzruszających słów. Naczelny i jego zastępca dziwili się, że nie zostali małżeństwem, bo w czasie 48 – letniej znajomości zdążyli przeżyć już wszystko.

Rektor Uniwersytetu Opolskiego Stanisław Nicieja podkreślił szczególną rolę “Śląska”.

- Ważne pisma zawaliły się, pismo umarło w Opolu, we Wrocławiu została “Odra”, ale jest już tylko niszowa. “Śląsk” uratował tradycję dobrego artystycznego pisania. “Indeks”, czasopismo UO, jest zapatrzone w pracę Tadeusza Kijonki, który nie jest niepoukładanym artystą-anarchistą, lecz prawdziwym Niechcicem, który wykonuje dobrą robotę dzień po dniu.

Spotkanie zaczęło się od złożenia kwiatów na grobie senatora Edmunda Osmańczyka. Zaproszeni goście wzięli też udział w posiedzeniu Zarządu Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego. Następnie studenci spotkali się w Auli Błękitnej z Kijonką. Przy okazji wyróżniono także zasłużonych opolskich współpracowników “Śląska”: Zygmunta Dmochowskiego, Tadeusza Soroczyńskiego oraz Zbyszko Bednorza.

Autor artykułu: Małgorzata Błońska

Strzelce Opolskie: Niemen przed gimnazjum

May 31st, 2008

Ma ponad 2 metry wzrostu, stoi z nieodzowną gitarą, długimi włosami i w kapeluszu. Tak wygląda pomnik Czesława Niemena, który wczoraj stanął przed gimnazjum numer 2 w Strzelcach Opolskich. Pomnik zostanie odsłonięty jutro (31.05) podczas uroczystości nadania szkole imienia barda i poety.

Społeczność szkoły od trzech lat przygotowywała się do nadania placówce imienia. To uczniowie zgłaszali kandydatury potencjalnych patronów. Wśród nich, poza Niemenem, był Jan Paweł II, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, Marek Kotański czy Matka Teresa z Kalkuty.

Gdy rajcy miejscy zaakceptowali Niemena jako patrona szkoły, uczniowie i nauczycieli zaczęli marzy o pomniku piosenkarza. W realizacji tego przedsięwzięcia pomógł jeden ze strzeleckich przedsiębiorców – Karol Cebula.

W piątek rano brązowy odlew przywieziono do Strzelec Opolskich. Pomnik autorstwa prof. Mariana Molendy (autora pomnika Niemena stojącego pod Collegium Maius w Opolu) został po umocowaniu owinięty szczelnie folią – dopiero dziś zostanie oficjalnie odsłonięty, podczas uroczystości nadania szkole imienia. Odsłonięcia dokona żona artysty, Małgorzata, znana polska modelka.

- Nie tylko będziemy mieć patrona szkoły – mówi uczennica Ania Duda. – Artysta będzie nam towarzyszył na co dzień. Zamiast normalnych dzwonków na lekcje będą puszczane piosenki Niemena, na przykład “Dziwny jest ten świat”. A szkolna kawiarenka będzie nosiła nazwę “Pod papugami”.

Uroczystość nadania strzeleckiemu gimnazjum numer 2 imienia Czesława Niemena rozpocznie się dziś o godzinie 11.00.

Autor artykułu: Anna Nowak

Minister kultury znalazł pieniądze dla Otmuchowa

May 31st, 2008

800 tysięcy zł przyznał Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego na remont dachu otmuchowskiego zamku. Wniosek do programu “Dziedzictwo.Priorytet 1 .Rewaloryzacja zabytków nieruchomych i ruchomych” złożyły otmuchowskie władze jeszcze w styczniu. O pieniądze walczyło wiele gmin, więc na decyzję czekano z drżeniem serca.

– Jesteśmy szczęśliwi – mówił ucieszony burmistrz Jan Woźniak tuż po otrzymaniu wiadomości z ministerstwa. – Gmina starała się wprawdzie o 930 tysięcy zł, ale 800 tysięcy to spora kwota i nawet pasuje do naszego dachu który ma akurat powierzchnię 800 metrów kwadratowych.

Lista robót, które muszą być przeprowadzone, jest bardzo długa, bo należy wymienić niemal wszystko – od dachówek , poprzez więźbę dachową , kominy i rynny. Stan dachu jest fatalny, o czym gmina wie od dawna. Otmuchów był jednak zbyt zadłużony, by coś z tym zrobić. A i teraz, choć wykaraskał się z kłopotów i coraz więcej inwestuje, to samodzielny remont zamkowego dachu był dla niego nie do udźwignięcia.

Zamek jest gminną spółką, która prowadzi działalność gospodarczą. Wynajmuje sale, ma luksusowy hotel, urządza imprezy. Jednak uzyskiwany dochód wystarcza tylko na utrzymanie i drobne bieżące remonty . Ministerialne 800 tysięcy także nie wystarczy na kompleksowy remont, ale gmina gotowa jest się do niego dołożyć i ma na ten cel pieniądze w budżecie. Ile ?

– Nie mogę zdradzić – mówi burmistrz. – Obowiązują nas przepisy o zamówieniach publicznych , już jesteśmy w trakcie rozpisywania przetargów i nie wolno w takiej sytuacji odkrywać wartości kosztorysowej.

Otmuchowskie władze wszelkimi sposobami – poprzez ogłoszenia w internecie i prasie – szukają firm, które byłyby w stanie podołać takiemu zadaniu. Zamek to zabytek wysokiej klasy, a więc wykonawca musi mieć odpowiednie doświadczenie. W dodatku termin prac jest ekspresowy: roboty muszą się nie tylko rozpocząć w tym roku, ale też w tym roku zakończyć. Projekt przewiduje ich rozliczenie do 15 grudnia 2008.

Autor artykułu: Dorota Kłonowska, Radio Opole

Kanał Ulgi będzie żółty od kaczek

May 29th, 2008

10 tysięcy żółtych gumowych kaczek będzie się ścigało 15 czerwca br. na Kanale Ulgi w Opolu. Pierwsze w Polsce Duck Race organizuje firma Otto. Cała impreza ma charytatywny cel.

Kaczki wystarują o godzinie 14 z mostu na ulicy Spychalskiego. Zostaną wrzucone do wody z kontenera. Uwolni je Paweł Kukiz. Meta będzie przy moście na ul. Niemodlińskiej. Kaczki będą miały do pokonania około 500 metrów.

Każdy żółty gumowy zawodnik biorący udział w Duck Race będzie miał swój numer.

- Kaczka, która dopłynie pierwsza wygra, a razem z nią osoba, która wykupiła los o tym samym numerze – powiedział “Gazecie Opolskiej” Guido Vreuls, prezes Agencji Pracy Otto.

Nagrodą będzie wycieczka dla całej rodziny do paryskiego Disneylandu.

Wystarczy kupić los i pojawić się przy Kanale Ulgi by dopingować swoją zawodniczkę.

Każda kaczka już dzisiaj może znaleźć swojego właściciela. Kosztuje jedynie 10 złotych. Można ją kupić w przedszkolach, szkołach podstawowych, gimnazjach, technikach, liceach. Pełny wykaz placówek z całego województwa prowadzących dystrybucję kaczek jest dostępny na stronie internetowej www.ottoduckrace.pl.

- Połowa dochodu z imprezy zostanie przekazana instytucjom, które prowadzą dystrybucję losów. W ten sposób opolanie mogą wspierać przedszkola i szkoły, które następnie same zdecydują na co wydać zgromadzone w ten sposób pieniądze – tłumaczy Guido Vreuls. Pozostała część dochodu zostanie przeznaczona na inny cel. Marzeniem Vreulsa jest by postawić w Opolu wielki plac zabaw, np. na Wyspie Bolko.

Prezes Otto zapewnia, że akcja nie ma żadnego politycznego podtekstu. Choć jeden z kupujących trzy losy chciał nadać kaczkom imiona: Jarosław, Lech i Donald.

Organizatorzy zapewniają, że przy Kanale Ulgi będzie wiele innych atrakcji.

Co roku na świecie odbywa się ponad 200 podobnych imprez. Bierze w nich udział 2,8 miliona żółtych uczestniczek. Dochód ze sprzedaży wynosi 10 milionów euro. Jeśli impreza się uda za rok będzie zorganizowana ponownie.

Autor artykułu: Maciej T. Nowak